Nie dbam już o moje życie
Naruto w ciągu pościgu za Hinatą dużo rozmyślał. Źle się z tym czuł że na jej oczach pocałował Sakurę. Zastanawiał się, dlaczego tak zareagowała. Myśląc to przypomniał sobie inwazje Paina i wojnę. Skrawki wspomnień ukazały mu się przed oczyma. Jak niebieskowłosa uratowała go i przyczyniła się do zwyciężenia Nagato, jak dzielnie walczyła, jak upadała, jak go opamiętała uderzając w policzek. I wtem w głowie odezwał się głos "Kocham Cię Naruto". Wszystko stało się jasne. Blondyn zrozumiał że ona go kocha. Przez tyle lat był taki ślepy. W końcu wyjaśniło się, dlaczego Hinata była przy nim tak nieśmiała. Ujrzawszy wspomnienie, w którym serce jej przebija uczeń Jirayi zadrżało mu serce. Przyśpieszył trochę. Obawiał się najgorszego. Wychodził właśnie z wioski gdy nagle na drodze stanęła mu grupka młodych fanów.-Naruto-kun!- krzyczały zachwycone dzieci.
Młodzieniec zatrzymał się. Mało laty otoczyły go kręgiem. Dokładnie przypatrywały się jego strojowi, włosom i twarzy. Był dla nich wielkim bohaterem. Dzięki niemu czuły się bezpiecznie. Gdy tak się na niego patrzyły jeden z nich podszedł i zapytał.
-Panie Naruto, czy mógł by pan sie mi tu podpisać- powiedział wyciągając z kieszeni mały kolorowy notesik z wizerunkiem Naruto.
-Eeee.nie mogę teraz....muszę iść to bardzo ważne- oznajmił
-Prosimy! Prosimy!- krzyczały
-Przepraszam was ale nie dzisiaj może następnym razem- to powiedziawszy, ponownie ruszył w pościg.Wiedział że jest blisko. Czuł to.
***
Hinata biegła co sił długą i wąską ścieżką, którą otaczały drzewa. Nie chciała już widzieć na oczy swej sympatii. Był dla niej wzorem, za którym stąpała a teraz? Sama nie wiedziała. Zadał jej okropny ból ale jednak trochę rozumiała, że to był jego wybór. Zatrzymała się na chwile by nabrać tchu. Przysiadła przy niewielkim drzewie ciężko dysząc. Ból zalewał jej serce. Świat w jej oczach zrobił się szary. Tak bardzo go kochała. Miała nadzieje że podzieli jej uczucie. A tymczasem on pocałował inną. Odgarnęła włosy na bok i znów zaczęła płakać. Wiatr był łagodny, lekko bujał liście drzew. Kwiaty pachniały, słodka woń unosiła się w powietrzu. Ptaki przyjemnie śpiewały. Rozejrzała się. W oddali ujrzała bramę wioski i wychodzącą z niej parę zakochanych. Nie znała ich ale z zazdrością przyglądała się co robią. Rozmawiali przez chwilę, gdy nagle chłopak przytulił ją mocno i pocałował. Znów poczuła ból, łzy napłynęły do oczu.
"Tak, straciłam go"-myślała" I to wszytko moja wina, gdybym, tylko mogła wyznać mu co czuje"
Nagle wiatr stał się intensywniejszy. Z nieba zaczął padać deszcz. Mimo, że była pod drzewem krople moczyły jej ubranie i granatowe włosy. Myśli jej zrobiły się czarne. Łzy płynęły z jej policzków jak rzeka. Serce bolało ją jak nigdy dotąd. Schowała głowę w kolanach.
- Myślałam, że kiedyś odwzajemni moje uczucie, jak mogłam tak pomyśleć? Kto by kochał kogoś takiego jak ja? Kogoś kto jest zamknięty w sobie, delikatny i słaby! Jestem żałosna robiąc sobie nadzieje... Ktoś wielki jak on nie pokocha takiego kogoś jak ja! Nie dbam już o moje życie wiedząc że nie ma miejsca dla mnie w sercu Naruto!!!- mówiąc to wyciągnęła kunaia.
Twarz jej stała się poważna. Ręką przytknęła ostrze do serca, wzięła głęboki oddech. Ostatni raz przypomniała sobie uśmiech blondasa. Szeroki, miły, ciepły, życzliwy... Jego bujne blond włosy i z całej swej siły, jaką posiadała, wbiła czubek kunaia w lewą pierś.
-Hinata nie!!! -krzyknął przerażony młodzieniec.
Krew błyskawicznie zaczęła wylewać się z przebitego serca, ręce jej opadły a twarz zrobiła się sina.
Zdruzgotany Uzumaki czym prędzej podbiegł do samobójczyni i złapał jej twarz. Z ust fioletowookiej zaczęła wydobywać się szkarłatna krew. Do oczu ninji zaczęły napływać łzy.
-Hinata, dlaczego?- pytał jej.
-E..Naruto-kun...odejdź- powiedziała cichym głosem.
-Pomocy!!- krzyknął, myśląc, że ktoś go usłyszy.
-Nie....e....- szepnęła dysząc
- Naruto-kun, wtedy gdy przybyliśmy do wioski...-urwała by nabrać odrobinę powietrza. Bowiem każde jej słowo sprawiało jej ból.
- Chciałam ci coś powiedzieć ale Sakura mi przerwała...-ponownie urwała
-Hinata co ty wygadujesz to teraz nie jest najważniejsze- odciągał młodzieniec
-A właśnie jest...- upierała się.
-Chciałam ci powiedzieć Naruto, że cię kocham....- wyznawała.
Chłopaka nie zdziwiło to wyznanie, ponieważ już w drodze odkrył że czuje coś do niego. Uniósł jej twarz i spojrzał jej prosto w jasnofioletowe oczęta. Ona zaś z trudnością mocniej odkryła powieki i zobaczyła tego samego chłopca, który niegdyś uratował jej życie. Łza popłynęła jej po policzku, gdyż przypomniała sobie jak to go wtedy zostawiła na pastwę losu. Ten błysk jego niebieskich oczu bił od niego jak od słońca ciepło.
- Dlaczego?- zapytał
- Ponieważ, nie mogę znieść tego bólu, który mi sprawiłeś...-urwała po czym dodała- Wiem, że to jest twój wybór i nie kwestionuje go ale ja nic na to nie poradzę, że moje serce jest kaleczone. Nie da się tego stłumić, gdyż cierpienie jest dla mnie za duże. Tak bardzo chcę abyś był szczęśliwy...Lecz myśl, że jesteś z inną rozrywa moje serce na tysiące kawałków. Od dzieciństwa czuje do ciebie ogromną miłość za to wszystko co dla mnie zrobiłeś.
-Co ty pieprzysz? Wszystko da się znieść! Ja w dzieciństwie nie miałem rodziców, przyjaciół, znajomych rodziny, którą ty miałaś! Przez wiele lat byłem samotny. Ale nie poddałem się i szedłem przed siebie wierząc, że to się odmieni. Popatrz teraz osiągnąłem prawie mój cel dzięki nadziei, która nieustannie we mnie się rodzi. Mam teraz wszystko czego chciałem, bo dążyłem do celu. Ty też możesz znaleźć inne wyjście. Masz dużo życia przed sobą, w którym wiele razy się zakochasz, to nie jest powód do odbierania sobie życia!- tłumaczył
-Wiem ile przeżyłeś, ile bólu miałeś ale ludzie są inni zrozum to. Ja nie jestem taka silna jak ty, mam rodziców fakt ale zachowują się tak jakby w ogóle nimi nie byli. Jedyne co dla nich się liczy to tylko siła i gałąź, którą mają się opiekować i chronić. Nikogo nie obchodzi, że matka i ojciec powinni okazywać dzieciom odrobinę troski i czułości. Myślisz, że porzucę miłość do ciebie i pokocham innego? Mylisz się moja więź jest zbyt wielka by można było jej łatwo się pozbyć. Zachowujesz się jak Sasuke...- powiedziała padając z sił.
Ostatni raz spojrzała na ukochanego i przymknęła oczy. Znalazła się w dziwnym miejscu. Wszystko tam było takie pełne kolorów. Trawa pistacjowa, liście drzew turkusowe, złociste pola, kolorowe kwiaty. Słońce strzelało promieniami a niebo jarzyło się błękitem. Po środku był jakiś dym. Niby był bezkształtny ale u góry można było dojrzeć zarysy twarzy. To była kobieta. Piękna i młoda. Była smutna, zapłakana.
-Podejdź-powiedziała
Niebieskowłosa małymi krokami zbliżała się do niej. Bała się trochę tej postaci. Była taka mroczna. Biło od niej takie zło i smutek. Niepewnie zbliżała się do kobiety. Sama nie wiedziała, dlaczego się do niej zbliża. To wszystko było takie dziwne. Gdy dzielił ją tylko 1 krok od tajemniczej osoby usłyszała czyiś głos.
-Hinata!!!
CIĄG DALSZY NASTĄPI
Dziękuje za przeczytanie ^^ Jeśli macie jakieś rady czy coś piszcie w komach :3 Mam nadzieje,
że się podobało pzdr ;>

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz