czwartek, 11 grudnia 2014

Rozdział I

                                                           Końca początek

"Huh? Gdzie ja jestem"-myślał Naruto otwierając swe ciężkie powieki."Szpital?Eeem nie pamiętam co się stało....Ehhh. Sasuke..."
Sasuke!!!-krzyknął zrywając się z łóżka.
-Kch.....moja ręka...-powiedział łapiąc się za zranioną część ciała.
-Dlaczego jest zabandażowana?- zapytał zaciskając zęby z bólu.
-Naruto!- krzyknęła szczęśliwa Sakura -Na reszcie się obudziłeś- rzekła roniąc słone łzy
-Sakura-chan-szepnął niebieskooki -Czemu płaczesz?-pytał patrząc jak mokną jej od łez policzki
-Bo się martwiłam o ciebie głupku! Byłeś w śpiączce aż miesiąc!- odpowiadała donośnym głosem.
-Eeeeee! Aż miesiąc?- dziwił się
-A co się stało z moja ręką?- dopytywał się drapiąc po żółtej czuprynie.
-Walczyłeś tuż po zakończeniu wojny z Sasuke. Nikt nie wie nadal o co poszło. ANBU znalazło cię bez ręki, nieprzytomnego, bez krzty czakry w sobie. Byłeś w stanie krytycznym.Martwiliśmy się, że już nigdy nie będziesz  jej miał. To był szok dla wszystkich. Ale do wioski przybył Kabuto i użył pewnej zakazanej techniki. Poświęcił dla ciebie swoją rękę-opowiadała
-Kabuto?!- nie dowierzał "Dziwne on przecież jest zły, to przez niego większość ludzi umarło. A jak wszczepił mi coś do ręki? To jest zbyt podejrzane"-myślał
-Naruto, coś się stało?- zapytała różowowłosa
-Nic...Hm a gdzie Sasuke?- pytał szukając czarnowłosego po pokoju
Na te słowa dziewczyna smutno spojrzała na Blondasa. Z jej oczu ponownie zaczęły lecieć łzy ale bardziej gęste. Smutny wzrok zaczął zmieniać się w bolesny. Usta zaczęły jej drgać i wydawać dźwięki szlochu. Spojrzała się na niego, po czym wybiegła błyskawicznie z pokoju pozostawiając po sobie łzy....gorzkie łzy. Głupio się zrobiło chłopakowi. Chciał za nią pobiec ale ból nie dawał mu nawet drgnąć. Nie chciał jej zranić. Nie wiedział, że ten temat jest dla niej bolesny. "Co się z nim mogło stać?....Nie nie możliwe. Nie on nie mógł....on nie mógł umrzeć!"- krzyczał w myślach zaciskając mocno swe białe uzębienie.
-Sasuke....-szepnął po czym upadł na drewnianą podłogę i stracił przytomność.
-Naruto-kun! Obudź się! Obudź!- wrzasnęła zaniepokojona Hinata
-Co robić? Co robić? Pomocy!- wołała lekko potrząsając niebieskookim.
Niestety nikt się nie odezwał.
-Shosen no jutsu!-powiedziała a jej dłonie otoczyło zielona czakra.
-Jego oddech jest zbyt szybki- panikowała
-Byakugan!-rzekła a wokół jej oczu pojawiły się żyły.
-Brakuje mu czakry... dziwne...przecież ma w sobie kyuubiego a po za tym sam ma jej bardzo dużo...-powiedziała po czym cząstka zielonej czakry przybrała kolor lawendy i wchłonęła do ciała nieprzytomnego.
Zadziałało to na niego błyskawicznie. Od razu zaczął  oddychać w normalnym tempie i otwierać swe niebieskie oczy. Świat w jego oczach był zamazany. Przed sobą ujrzał chudziutką granatowowłosą dziewczynę. Lawendowe przestraszone oczka bacznie oglądały jego twarz. Czuł czyjś dotyk. Delikatne lecz chłodne dłonie trzymały jego głowę. Światło padało na tę osobę, która piękniała wraz z każdą minutą. Ciepłe łzy spadały na jego bladą twarz. Spadając błyszczały jak spadające gwiazdy. 
-Hhinata?- wymamrotał nadal spoglądając na jej twarz.
-Naruto-kun -mówiła przez łzy
-Co ty tu robisz?-zapytał się zdziwiony
-Martwiłam się o ciebie - powiedziała pomagając mu wstać
-Co się stało?- dopytywał się
-Straciłeś przytomność- oznajmiła wycierając łzy swoim rękawem.
-Sakura-chan...muszę jej poszukać...- rzekł próbując stanąć na nogi.
-Naruto-kun musisz odpoczywać, dopiero co straciłeś przytomność jesteś bardzo słaby- martwiła się
-E...cóż no tak, ale...muszę z nią pogadać....yyy...jeżeli nie chcesz mnie puścić samego...to może byś mi pomogła jej poszukać-  zaproponował uśmiechając się smutnie.
Ta na te słowa kiwnęła głową i złapała za jego zdrową rękę i położyła na swoich barkach.
-Nie jest ci za ciężko?- zapytał 
-Nie...-powiedziała z lekkim uśmiechem.
-Yyyy...Hinata wiesz może co stało się z Sasuke?- dopytywał się idąc wraz z nią w stronę wyjścia.
-Nie, przykro mi...- odpowiedziała lawendooka.
Nastała chwila ciszy. Wokół tylko słychać było uliczny gwar. Wszędzie roiło się od szaleńczych biegów dzieci i wesołych chichotów. Radość przepełniała to miejsce, jak za czasów Naruto, gdy był jeszcze małym rozrabiaką. Tylko oni we dwoje szli z ponurym wzrokiem, patrząc w dół. Kroczyli powoli, Hinata nie chciała się spieszyć, ponieważ  niebieskooki odniósł wielkie obrażenia z pojedynku z najlepszym przyjacielem i każdy błyskawiczny krok mógłby sprawić mu ból a tego nie chciała. Chwila ta była dla niej wielkim krokiem do spełnienia jej najskrytszego marzenia, by być tak blisko tego małego głuptaska, jak Sasuke lub Sakura. Lekki płomyk nadzieji palił się w jej zakochanym sercu, że kiedyś ona także będzie wraz z nim spędzała tyle czasu co członkowie jego drużyny. Cienie nastolatków ciągnęły się po karmazynowej drodze, przypominając wysokich wielkoludów. Gdy wszystko ucichło granatołosa stanęła na chwilę po czym rzekła:
-Naruto, chciałam ci coś powiedzieć- oznajmiła lekko się rumieniąc.
-Tak?-nasłuchiwał czekając co mu powie młoda dziewczyna.
Hinata przyłożyła dłoń do swego serca.
-Wiesz Naruto od tylu lat cię obserwuje, jesteś kimś za kim chcę dążyć aż do kresu mego życia. 
 Pokazałeś że można się zmienić i choć bardzo ciężko jest w życiu trzeba się podnieść i iść przed  siebie z uśmiechem. Ty dałeś mi odwagę, która odmieniła moje życie ty odmieniłeś moje życie. 
 Chciałam ci powiedzieć że jesteś dla mnie kimś bardzo ważnym i że cie....
-Sakura-chan! Wszędzie cię z Hinatą szukaliśmy! Chciałem cie przeprosić- przepraszał
-Eh.....nie ważne...Tsunade-sama  cię szukała..-odezwała się ponuro.
-Dobrze zaraz przyjdę. Co chciałaś mi powiedzieć Hinata?-zapytał
-Yyyy...eeeee....że cie bardzo lubię- skłamała 
-Ja ciebie też Hinata- powiedział z uśmiechem
-Hinata nie musisz go już nieść ja się tym zajmę- oznajmiła zielonooka wciąż mając wzrok pełen żalu.
-Um -kiwnęła głową i zdjęła rękę Blondasa z jej ramion.
-To co potem się zobaczymy Hinata w Ichiraku-ramen?-zapytał szczerząc swoje śnieżne zęby.
-Um- ponownie kiwnęła głową na zgodę.  
-Sajonara!- żegnał się
 Pozostawiona przez Blondasa dziewczyna zawiodła się na sobie. Otóż myślała że ma odwagę żeby ponownie wyznać swoją miłość do niego. Zmartwiła się tym bardzo.
"Dlaczego mu tego nie wyznałam?"-pytała sama siebie
"Czy to aż takie trudne??? Tak bardzo go kocham...Nie chcę go stracić. On jest jedynym, który okazał mi taką troskę i to dzięki niemu się zmieniłam bardziej otwarłam na świat..."-myślała
Nagle jej myślenie przerwał jakiś chudy lecz dostojnie  ubrany starszy człowiek, trzymający jakąś fiolkę.
-Czy mogła by się pani odsunąć? Niosę bardzo ważną przesyłkę- informował
Hinata obróciła się. Jej łokieć osuną się o nieznajomego. Ten się wywrócił i upuścił ową przesyłkę.
-Proszę mi wybaczyć!- przepraszała
-Ehhh...Co ja teraz powiem klientowi? Marny ze mnie dostawca....- martwił się 
-Byłam zamyślona...przepraszam- tłumaczyła się
Mężczyzna obrócił się i odszedł. Nie odezwał się do niebieskowłosej ani słowem.
"Powinnam była bardziej uważać"- obwiniała się
Źle się bardzo czuła z powodu zbicia tej przesyłki. Tak bardzo o tym myślała, że nawet nie zauważyła, że z rozbitych odłamków zniszczonej fiolki wydobył się czarny dym. Zbliżał się ku niej i gdy był już wystarczająco blisko wchłoną w jej ciało.
                                                             CIĄG DALSZY NASTĄPI 
Przepraszam za błędy( nie jestem dobra z ortografii) i mam nadzieje że się spodobało :3 Jak coś piszcie co się wam nie podoba i czy chcecie więcej pozdr ;>


2 komentarze:

  1. PIERWSZA!
    No to... Tego... No... Ciekawe, aczkolwiek mnie nie wciągnęło, aż tak bardzo. Może dlatego, że nie jestem największą fanką tego paringu, chociaż i tak go lubię. Pomysł wydaje się być ciekawy. Czytam dalej :3
    ~ Angel-chan

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozumiem cię ja też nie jestem zadowolona z 1 i 2 rozdziału ale obiecuje, poprawie xd

    OdpowiedzUsuń