Nieznajoma
D zień był cudowny. Słońce przyjemnie spoglądało, schowane delikatnie za śnieżnymi kłębkami chmur. Wiatr lekko bujał liście drzew. Hinata leżała w łóżku szpitalnym ubrana w kremową koszulę do kolan.-Naruto-kun.....Uratował mnie-pomyślała czerwieniąc się i przyciskając śnieżny koc do piersi.
***
Naruto jak zwykle przebywał w Ichiraku Ramen spożywając pożywny posiłek. Przypominał sobie cały bieg zdarzeń."Ciekawe co u Hinaty"myślał wcinając pałeczkami ciepły makaron. Wiele jej zawdzięczał, jej miłość, poświęcenie, uprzejmość, którą mu okazywała.....i to, że jako jedyna nie widziała w nim głupka tylko wielkiego bohatera, prawdziwego ninje z wioski Konohy. Nawet Sakurcia uważała go za skończonego durnia. "To co, że jest nieśmiała i mdleje na mój widok. Nie dziwię się jej, ojciec jedyne co chciał w swoich dzieciach widzieć to siłę i bezwzględność. Nie okazywał jej żadnych uczuć....Może i nie przeżyła tego co ja ale też cierpiała....". Rozmyślając tak nawet nie spostrzegł, że zjadł całe ramen.
Wtem ukazała się postać idąca przez puste ulice Konohy. Jej bordowy płaszcz ciągną się po ziemi a jej kaptur przykrywał tajemniczą twarz. Widać było tylko czarne kosmyki włosów lekko chwiejące się pod wpływem wiatru. Delikatnymi i powolnymi ruchami zmierzała do Ichiraku. Jej krok był wolny ale śmiały i pewny. Naruto bacznie przyglądał się nieznajomemu. Raz po raz słychać było tupot stóp stawiających kroki. "Kto to jest" myślał żółto włosy patrząc jak tajemnicza postać siada obok niego.
- Kim jesteś?- zapytał
- To ty huh? Znany na całym świecie Naruto Uzumaki- odpowiedział nieznajomy słodkim lecz pogardliwym głosem-
Pełen sławy bohater pyszny i dobry z obrazka huh?- dodała biorąc łyk wody
-Ty...!!!- denerwował się
-Rozkapryszony dzieciak z wielkim ego!-powiedziała kładąc dłoń na blat.
-Co ty możesz wiedzieć?! - krzyczał zdenerwowany niebieskooki.
-Wiem na pewno więcej od ciebie przerośnięty głupku- warknęła odchodząc od niego.
-Nie odchodź teme!- krzyknął rozwścieczony biegnąc w stronę tajemniczej postaci
-I ty zwiesz się bohaterem huh? Ten, który wyzywa kobiety to ci przykład-powiedziawszy to zaczęła się śmiać i zniknęła.
-EEE?!- krzyknął
- Co się stało Naruto?- zapytał staruszek
-E...eh...nic....Ile płacę???- odpowiedział
-Na koszt firmy! Należy ci się Naruto!- powiedział z uśmiechem
-Arigato staruszku!-powiedział po czym skierował się w stronę lasu
Potężne wielkie rośliny otaczały blondyna. Ich zielone liście lekko chwiały się, przez co unosił się wokół szum...bardzo przyjemny. Ogarną go zapach rześkości, czystego powietrza, które aż miło było nabierać do płuc. "Brakowało mi tego.....Tego spokoju,ulgi...." To pomyślawszy podszedł do drzewa. "Pamiętam to....pamiętam"myślał dotykając wyrytych dawno temu linii. "Jakże wiele wspomnień tu pozostawiłem tego, że brnąłem do upragnionego marzenia...Jak wiele potu i krwi wylałem tu. A teraz ponownie jestem tu silniejszy. Osiągnąłem prawie mój cel. Kto by pomyślał najgłośniejszy smarkacz w wiosce został bohaterem"- chichotał
Wtem przed oczyma znów ujrzał postać z knajpy. "Kto to mógł być" myślał opierając się o starego dęba. "Nie znam jej a przynajmniej jej chakry...jest jakaś dziwna" dumał.
-Naruto-kun- odezwał się słodki głosik
-A Hinata!- ucieszył się młodzieniec- Co tu robisz?-dopytywał się
- Musiałam....eee..zaczerpnąć świeżego powietrza- powiedziała rumieniąc się
-Wszystko dobrze już z tobą?- zapytał
-Hai!- powiedziała wstydząc się-Przepraszam...em...za to wszystko....ee..nie wiem co we mnie wstąpiło-dodała
-Nic się nie stało- powiedział uśmiechając się- ważne, że jesteś cała- dodał szczerząc białe zęby.
-Em....Przysporzyłam tylko kłopotów....Jak odchodziłeś z Sakurą, napotkałam pewnego dostawcę...Niósł jakąś przesyłkę a ja ją zbiłam...tak się za to winiłam, że nie zauważyłam jak szary dym z fiolki zmierza ku mnie...Opanował moje emocje.....zaostrzył je....ja...ja naprawdę przepraszam...-powiedziała ze łzami w oczach.
-Hinata- szepnął kładąc na jej policzku dłoń- Nic się nie stało na prawdę. Wyjaśnimy to jutro. Pójdziemy do Tsunade i porozmawiamy nie martw się- dodał ocierając łzy lawendookiej.
-Naruto-kun arigato- szepnęła słodko
-Aaaaaaaa!!!- odezwał się nieznajomy krzyk
-Huh? Co to?- zapytała dziewczyna
-Byakugan!-krzyknęła Hyuuga a wokół jej oczodołów pojawiły się napięte żyły- 300 metrów z stąd 2 osoby.- informowała
-Hinata prowadź!- powiedział młodzieniec
-Um- kiwnęła głową
Naruto mocno odbił się od ziemi i wskoczył na gałąź drzewa a za nim niebiesko włosa. Użytkowniczka Byakugana rozsądnie prowadziła chłopaka....coś przeczuwała...Blondas raz po raz zerkał na dziewczynę, bacznie oglądając jej bladą twarz. "Oczy... ma piękne oczy" myślał uśmiechając się.Przez parę minut cała dwójka przedzierała się przez obfite gęstwiny leśne. Nie było z nimi łatwo. Wszędzie były ciernie oplatające drzewa. Były rozciągnięte tak aby nikt nie dał rady przedrzeć się do środka. Hinata biegła szybko by znaleźć się jak najszybciej tam skąd wydobywał się czyjś krzyk. Wiedziała, że nie wróży to nic dobrego. Nie była taka zwinna jak Blondas i zaplątała się w jedne z pnączy ostrej rośliny. Natychmiast jej ciało obróciło się w pionie o 180 stopni i Hyuuga zaczęła spadać w dół. Noga przez ciernie została poważnie zraniona i widać było jak roślina przybiera kolor szkarłatu. Uzumaki zareagował błyskawicznie i z szybkością wiatru znalazł się przy rannej. Mocno ścisną jej ciało i delikatnie wylądował na zielonej kępie trawy.
-Nnaruto-kun- mówiła zawstydzona dziewczyna
-Hinata! Nic ci nie jest?- zapytał zatroskany
-Moja noga....ciernie ją zraniły- odpowiedziała wyciągając z schowka przy nodze bandaż.
-Pozwól, że ja to zrobię- powiedział uśmiechając się szeroko i biorąc od niej opatrunek
-Arigato- powiedziała przyglądając się jak żółto-włosy owija jej nogę
-Następnym razem zwolnimy trochę- powiedział z lekkim uśmiechem
-Naruto-kun idź sam....y...ja nie dam rady....- powiedziała zawodząc się na sobie
-Nie szkodzi, że masz ranną nogę-oznajmił blondas- Chodź wezmę cię - proponował
-Eh.....um....No dobrze- uległa wchodząc na plecy młodzieńca
Drużyna ponownie wyruszyła. Tym razem lawendooka prowadziła wraz z Blondynem. Bohater przemieszczał się szybko ale w miarę delikatnie, po to by przejazd dziewczyny na jej plecach był wygodny.
-Została ostatnia warstwa!- to powiedziawszy Naruto przystaną na chwilę, pozwolił zejść z niego Hinacie.
-Rasengan!- krzycząc to niebieską kulą rozwalił ostatnią ścianę cierni.
Wtem ujrzeli zamaskowaną postać, noszącą długi czarny płaszcz, która nastawiała broń na kobietę. Dziewczyna była chuda i w miarę wysoka. Miała bladą karnację. Oczy jej były krwiste, pełne smutku i bólu. Włosy miała czarne. Na sobie miała krótki szary płaszcz z czerwonymi zakończeniami sięgający jej do kolan z długimi rękawami i ze znakiem Konohy. Pod płaszczem miała bluzkę z czarnej siatki tak jak Hinata z czarnym materiałem zakrywającym biust. Nosiła czarne rybaczki z białym paskiem. Łydki aż do kostek były owinięte bandażami."Skądś ją znam....ten głos" myślał blondyn
-Zostaw ją!- krzyknął Naruto.
-Haha- zachichotała pogardliwie nieznajoma.
-Taju kage bunshin no jutsu- powiedział
Wokół całego lasu zaczęły pojawiać się klony Niebieskookiego.
-Hmmm....cieniste klony...ciekawe- powiedziała odstawiając katanę. "Będzie zabawnie"-pomyślała
-Suiton Mizurappa!- krzycząc to kobieta skoczyła do góry i z ust wypuściła strumień wody po czym zniknęła.
-Kuso gdzie ona się podziała?!- zapytał zdumiony Naruto
Rozejrzał się chwilę po okolicy.Wszędzie były drzewa, zielone krzewy i skały. Oglądając tak zauważył jakiś bordowy płaszcz leżący obok nieznajomej.
-Onnesan nic ci nie jest?- zapytała troskliwie niebiesko włosa
-Nie...-odpowiedziała spokojnym tonem
-To ty! Z Ichiraku Ramen!!!- krzyczał zdenerwowany żółto włosy
-A oto i nasz sławny bohater wioski Liścia, który lubi wyzywać kobiety - mówiła dziewczyna uśmiechając się fałszywie- nie prosiłam cię o pomoc-dodała
-Nnaruto-kun nie możliwe! - powiedziała słodkim głosem Hinata
-Nie wiedziałem, że jesteś kobietą bo miałaś płaszcz na sobie - oznajmił
-Huh...Serio? Widać, że spostrzegawczy nie jesteś...- powiedziała oburzona poprawiając swoje bujne czarne włosy i wkładając bordowy płaszcz.
-A może jakieś małe dziękuje?- oczekiwał na podziękowania
-Haha!-zaśmiała się głośno- Tobie? Śmieszny jesteś...- oznajmiła pogardliwym głosem.
-Chikusho!- klną
-Idę nie potrzebuje waszej pomocy- powiedziała odchodząc
-Onnesan! Poczekaj!- krzyknęła granatowowłosa- chodź z nami będziesz bezpieczniejsza!- dodała
-Nie mam zamiaru towarzyszyć tej ofierze losu!- oznajmiła
"Ta....!!!" myślał nastawiając się do ataku
Postać powoli odchodziła. Dziwne ,jej kroki były wolne, takie jakby z trudem mogła postawiać stopę. Jej oddech strasznie dyszał, był bardzo ciężki. Ręka usadowiona była na brzuchu. Krok za krokiem stawał się wolniejszy aż w końcu upadła. Cała dwójka od razu pobiegła do niej. Nieznajoma widziała tylko wirujące liście i rozmazane postacie. Granatowowłosą dziewczynę i znienawidzonego Blondyna...
Ciąg dalszy nastąpi :>
To już koniec mam nadzieję, że się podobało ;) Przepraszam z góry za błędy i wgl :P Dzięki za przeczytanie ^^
