Hinata zaczekaj!
A tym czasem Naruto i Sakura byli w drodze do rezydencji hokage. Szli główną drogą siedziba nie była daleko. Uzumaki zaczął się rozglądać. Wszędzie były porozstawiane drewniane domy, w niewielu miejscach znajdowały się kamienne. Widać było, że niedawno zostały zbudowane. Na drodze był spory ruch. Ludzi było pełno, ciężko było im się przecisnąć.-To Naruto Uzumaki!- krzykną ktoś z tłumu
-Oooo...to on!- szeptali rozstępując rannemu drogę
-To bohater naszej wioski!- następni wołali
-Co ty mówisz! Całego świata!- mówił inny ktoś
Chłopak miał trochę mętlik w głowie. Ludzie którzy niegdyś go nienawidzili zaczęli go podziwiać. Traktować jak jednego z nich, traktować jako "Bohatera". Zdziwienie opanowało jego twarz. "Oni....oni...uważają mnie a bohatera" nadal się dziwił
-Zróbcie przejście! Naruto Uzumaki idzie!- krzyczeli
-Aaaaah Naruto-kun -wzdychały konoszańskie dziewczęta
-Naruto-sama- wołały małe dzieci
-Eto....Sakura-chan co tu się dzieje- zapytał oszołomiony
-To dlatego, że dzięki tobie wygraliśmy wojnę. Wszyscy cię uwielbiają- oznajmiła Haruno
-Haha- śmiał się i machał, oglądając wszystkich konoszan, uśmiechających się do niego
-Wracaj do zdrowia Naruto-sama!- mówił ktoś
"W końcu tego dokonałem...Byłem sam, nikt mnie nie lubił...nikt nie kochał...ale nigdy się nie poddałem i tak wygrałem własne szczęście"- myślał nadal uśmiechając się
I tak prawie całą drogę witał się z całymi tłumami, rozmawiał aż do samego wieczora. Gdy doszli prawie na miejsce Naruto spytał:
-Sakura-chan, powiedz mi prawdę, gdzie jest Sasuke?
Dziewczyna zatrzymała się, i że spuszczoną głową powiedziała:
-Odszedł...Gdy razem walczyliście on także stracił rękę. Był w szpitalu i także sądzono, że już nigdy jej nie odzyska. I wtedy właśnie przybył Kabuto. Chciał jakiś niewinnych ludzi pozbawić kończyn i jednemu zabrał dla Sasuke. Ten poprosił, żeby i ciebie wyleczył, jednak Tsunade dała warunek, że jeżeli znajdzie się jakiś ochotnik, to wtedy wyda zgodę. Nie mogli go znaleźć więc ostatnim wyjściem był Kabuto. Znając jego on już dawno sobie załatwił, nową rękę od jakieś niewinnej osoby. Gdy wracałam do wioski spotkałam Sasuke na drodze.Widziałam ten jego przeszywający i lodowaty wzrok jakby coś go trapiło. Nie był zbyt zadowolony. Powiedział że odchodzi i żebym go nie szukała...Ehhh trapi mnie to ogromnie...Myślałam, że wróci tak bardzo za nim tęsknię...-zwierzała się wzdychając.
-To dlaczego mi wcześniej o tym nie powiedziałaś!?-krzykną zdenerwowany Naruto.
-Bo byłeś w śpiączce głupku! A po za tym myślisz, że byłam w stanie?-mówiła z załamującym się głosem.
Ninja zatrzymał się. Rozumiał jej ból, ponieważ on też stracił bliską sobie osobę. Choć nie kochał go jak ona to jego więź była czymś więcej niż przyjaźnią. Była więzią, która choć nie łączyła ich więzami krwi to jednak łączyła ich w sposób słowom nie do opisania. Byli oni jak bracia rodzeni z krwi i kości.
-Przepraszam cię poniosło mnie- powiedział po czym zbliżył się do niej.
- Straciłam go, odszedł i wydawało się że już nigdy nie wróci-mówiła płacząc gorzkimi łzami- I gdy wrócił, nadzieja we mnie zaczęła się odradzać, czułam szczęście. Moje serce uwolniło się od bólu, który był spowodowany jego odejściem. Odrodziłam się na nowo on dał mi siłę do walki podczas wojny. I nagle moje nadzieje zgasły jak gwiazda na niebie. Załamałam się. Znów go straciłam
-Sakura...-nie dokończył, ponieważ Sakura rzuciła mu się w ramiona.
Na twarzy młodego mężczyzny zaczęło się malować zdumienie. Bowiem nigdy nie doznał aż tak ciepłego uścisku, który podarowała mu Różowo włosa. Rozumiał, że jest jej ciężko. Wiedział że tylko on jest dla niej osobą, która ją zrozumie. Co prawda miała rodziców ale oni by jej nie zrozumieli. Trzeba przyznać że są trochę "dziwni". Zastanawiał się przez chwilę co zrobić. Nigdy nie był w takiej sytuacji. Pomyślał chwilę po czym powiedział:
-Sakura wiem jak ci jest ciężko. Podzielam twój ból. Przywiodę tu Sasuke tak jak ci to obiecałem. Przywiodę go choćby mnie to kosztowało życie! Bo ja nie rzucam słów na wiatr- przyrzekał mocno obejmując dziewczynę.
Sakura słysząc te słowa podniosła się na duchu. Uniosła głowę i spojrzała mu w oczy. Przez chwilę wpatrywali się w siebie. Nagle ich głowy zaczęły się zbliżać ku sobie. Nie wiedzieli co się dzieje jakaś siła zbliżała ich do siebie.Dziwna woń unosiła się w powietrzu. Młody mężczyzna ułożył dłoń na jej policzku.Jeszcze raz popatrzył w jej zielone oczy i zbliżył wargi do jej ust. Zaczęli się całować. Chwile te były czymś nowym, nigdy tego nie doświadczyli. Piękne była ta chwila dla obu lecz niosła ze sobą konsekwencje. Otóż z za rogu wszystkiemu przypatrywała się odurzona dymem z fiolki Hinata. Widząc namiętny pocałunek jej przyjaciółki i sympatii, którą kochała nad życie uciekła. Zauważywszy to Naruto bez namysłu pobiegł za zrozpaczoną dziewczyną.
CIĄG DALSZY NASTĄPI....
CIĄG DALSZY NASTĄPI....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz