niedziela, 14 grudnia 2014

Rozdział III

                                                   Nie dbam już o moje życie

Naruto w ciągu pościgu za Hinatą dużo rozmyślał. Źle się z tym czuł że na jej oczach pocałował Sakurę. Zastanawiał się, dlaczego tak zareagowała. Myśląc to przypomniał sobie inwazje Paina i wojnę. Skrawki wspomnień ukazały mu się przed oczyma. Jak niebieskowłosa uratowała go i przyczyniła się do zwyciężenia Nagato, jak dzielnie walczyła, jak upadała, jak go opamiętała uderzając w policzek. I wtem w głowie odezwał się głos "Kocham Cię Naruto". Wszystko stało się jasne. Blondyn zrozumiał że ona go kocha. Przez tyle lat był taki ślepy. W końcu wyjaśniło się, dlaczego Hinata była przy nim tak nieśmiała. Ujrzawszy wspomnienie, w którym serce jej przebija uczeń Jirayi zadrżało mu serce. Przyśpieszył trochę. Obawiał się najgorszego. Wychodził właśnie z wioski gdy nagle na drodze stanęła mu grupka młodych fanów.
-Naruto-kun!- krzyczały zachwycone dzieci.
Młodzieniec zatrzymał się. Mało laty otoczyły go kręgiem. Dokładnie przypatrywały się jego strojowi, włosom i twarzy. Był dla nich wielkim bohaterem. Dzięki niemu czuły się bezpiecznie. Gdy tak się na niego patrzyły jeden z nich podszedł i zapytał.
-Panie Naruto, czy mógł by pan sie mi tu podpisać- powiedział wyciągając z kieszeni mały kolorowy  notesik z wizerunkiem Naruto.
-Eeee.nie mogę teraz....muszę iść to bardzo ważne- oznajmił 
-Prosimy! Prosimy!- krzyczały
-Przepraszam was ale nie dzisiaj może następnym razem- to powiedziawszy, ponownie ruszył w pościg.Wiedział że jest blisko. Czuł to.
                                                                     
                                                                                          ***
Hinata biegła co sił długą i wąską ścieżką, którą otaczały drzewa. Nie chciała już widzieć na oczy swej sympatii. Był dla niej wzorem, za którym stąpała a teraz? Sama nie wiedziała. Zadał jej okropny ból ale jednak trochę rozumiała, że to był jego wybór. Zatrzymała się na chwile by nabrać tchu. Przysiadła przy niewielkim drzewie ciężko dysząc. Ból zalewał jej serce. Świat w jej oczach zrobił się szary. Tak bardzo go kochała. Miała nadzieje że podzieli jej uczucie. A tymczasem on pocałował inną. Odgarnęła włosy na bok i znów zaczęła płakać. Wiatr był łagodny, lekko bujał liście drzew. Kwiaty pachniały, słodka woń unosiła się w powietrzu. Ptaki przyjemnie śpiewały. Rozejrzała się. W oddali ujrzała bramę wioski i wychodzącą z niej parę zakochanych. Nie znała ich ale z zazdrością przyglądała się co robią. Rozmawiali przez chwilę, gdy nagle chłopak przytulił ją mocno i pocałował. Znów poczuła ból, łzy napłynęły do oczu.
"Tak, straciłam go"-myślała" I to wszytko moja wina, gdybym, tylko mogła wyznać mu co czuje"
Nagle wiatr stał się intensywniejszy. Z nieba zaczął padać deszcz. Mimo, że była pod drzewem krople moczyły jej ubranie i granatowe włosy.  Myśli jej zrobiły się czarne. Łzy płynęły z jej policzków jak rzeka. Serce bolało ją jak nigdy dotąd. Schowała głowę w kolanach.
- Myślałam, że kiedyś odwzajemni moje uczucie, jak mogłam tak pomyśleć? Kto by kochał kogoś  takiego jak ja? Kogoś kto jest zamknięty w sobie, delikatny i słaby! Jestem żałosna robiąc sobie  nadzieje... Ktoś wielki jak on nie pokocha takiego kogoś jak ja! Nie dbam już o moje życie  wiedząc że nie ma miejsca dla mnie w sercu Naruto!!!- mówiąc to wyciągnęła kunaia.
Twarz jej stała się poważna. Ręką przytknęła ostrze do serca, wzięła głęboki oddech. Ostatni raz przypomniała sobie uśmiech blondasa. Szeroki, miły, ciepły, życzliwy... Jego bujne blond włosy i z całej swej siły, jaką posiadała, wbiła czubek kunaia w lewą pierś.
-Hinata nie!!! -krzyknął przerażony młodzieniec.
Krew błyskawicznie zaczęła wylewać się z przebitego serca, ręce jej opadły a twarz zrobiła się sina.
Zdruzgotany Uzumaki czym prędzej podbiegł do samobójczyni i złapał jej twarz. Z ust fioletowookiej  zaczęła wydobywać się szkarłatna krew. Do oczu ninji zaczęły napływać łzy.
-Hinata, dlaczego?- pytał jej.
-E..Naruto-kun...odejdź- powiedziała cichym głosem.
-Pomocy!!- krzyknął, myśląc, że ktoś go usłyszy.
-Nie....e....- szepnęła dysząc
- Naruto-kun, wtedy gdy przybyliśmy do wioski...-urwała by nabrać odrobinę powietrza. Bowiem każde jej słowo sprawiało jej ból.
- Chciałam ci coś powiedzieć ale Sakura mi przerwała...-ponownie urwała
-Hinata co ty wygadujesz to teraz nie jest najważniejsze- odciągał młodzieniec
-A właśnie jest...- upierała się.
-Chciałam ci powiedzieć Naruto, że cię kocham....- wyznawała.
Chłopaka nie zdziwiło to wyznanie, ponieważ już w drodze odkrył że czuje coś do niego. Uniósł jej twarz i spojrzał jej prosto w jasnofioletowe oczęta. Ona zaś z trudnością mocniej odkryła powieki i zobaczyła tego samego chłopca, który niegdyś uratował jej życie. Łza popłynęła jej po policzku, gdyż przypomniała sobie jak to go wtedy zostawiła na pastwę losu. Ten błysk jego niebieskich oczu bił od niego jak od słońca ciepło.
- Dlaczego?- zapytał
- Ponieważ, nie mogę znieść tego bólu, który mi sprawiłeś...-urwała po czym dodała- Wiem, że to  jest twój wybór i nie kwestionuje go ale ja nic na to nie poradzę,  że moje serce  jest kaleczone. Nie  da się tego stłumić, gdyż cierpienie jest dla mnie za duże. Tak bardzo chcę abyś był  szczęśliwy...Lecz myśl, że jesteś z inną rozrywa moje serce na tysiące kawałków. Od dzieciństwa  czuje do ciebie ogromną miłość za to wszystko co dla mnie zrobiłeś.
-Co ty pieprzysz? Wszystko da się znieść! Ja w dzieciństwie nie miałem rodziców, przyjaciół,  znajomych rodziny, którą ty miałaś! Przez wiele lat byłem samotny. Ale nie poddałem się i szedłem  przed siebie wierząc, że to się odmieni. Popatrz teraz osiągnąłem prawie mój cel dzięki nadziei,  która nieustannie we mnie się rodzi. Mam teraz wszystko czego chciałem, bo dążyłem do celu. Ty  też możesz znaleźć inne wyjście. Masz dużo życia przed sobą, w którym wiele razy się zakochasz, to  nie jest  powód do odbierania sobie życia!- tłumaczył
-Wiem ile przeżyłeś, ile bólu miałeś ale ludzie są inni zrozum to. Ja nie jestem taka silna jak ty, mam  rodziców fakt ale zachowują się tak jakby w ogóle nimi nie byli. Jedyne co dla nich się liczy to  tylko siła i gałąź, którą mają się opiekować i chronić. Nikogo nie obchodzi, że matka i ojciec  powinni okazywać dzieciom odrobinę troski i czułości. Myślisz, że porzucę miłość do ciebie i  pokocham innego? Mylisz się moja więź jest zbyt wielka by można było jej łatwo się pozbyć.  Zachowujesz się jak Sasuke...- powiedziała padając z sił.
Ostatni raz spojrzała na ukochanego i przymknęła oczy. Znalazła się w dziwnym miejscu. Wszystko tam było takie pełne kolorów. Trawa pistacjowa, liście drzew turkusowe, złociste pola, kolorowe kwiaty. Słońce strzelało promieniami a niebo jarzyło się błękitem. Po środku był jakiś dym. Niby był bezkształtny ale u góry można było dojrzeć zarysy twarzy. To była kobieta. Piękna i młoda. Była smutna, zapłakana.
-Podejdź-powiedziała
Niebieskowłosa małymi krokami zbliżała się do niej. Bała się trochę tej postaci. Była taka mroczna. Biło od niej takie zło i smutek. Niepewnie zbliżała się do kobiety. Sama nie wiedziała, dlaczego się do niej zbliża. To wszystko było takie dziwne. Gdy dzielił ją tylko 1 krok od tajemniczej osoby usłyszała czyiś głos.
-Hinata!!!
                                                       CIĄG DALSZY NASTĄPI
Dziękuje za przeczytanie ^^ Jeśli macie jakieś rady czy coś piszcie w komach :3 Mam nadzieje, 
że się podobało pzdr ;>

                                                                  A tu mały giff <3


                                                   
                                                   
                                                           



piątek, 12 grudnia 2014

Rozdział II

                                                                      Hinata zaczekaj!

A  tym czasem Naruto i Sakura byli w drodze do rezydencji hokage. Szli główną drogą siedziba nie była daleko. Uzumaki zaczął się rozglądać. Wszędzie były porozstawiane drewniane domy, w niewielu miejscach znajdowały się kamienne. Widać było, że niedawno zostały zbudowane. Na drodze był spory ruch. Ludzi było pełno, ciężko było im się przecisnąć.
-To Naruto Uzumaki!- krzykną ktoś z tłumu
-Oooo...to on!- szeptali rozstępując rannemu drogę
-To bohater naszej wioski!- następni wołali
-Co ty mówisz! Całego świata!- mówił inny ktoś
Chłopak miał trochę mętlik w głowie. Ludzie którzy niegdyś go nienawidzili zaczęli go podziwiać. Traktować jak jednego z nich, traktować jako "Bohatera". Zdziwienie opanowało jego twarz. "Oni....oni...uważają mnie a bohatera" nadal się dziwił
-Zróbcie przejście! Naruto Uzumaki idzie!- krzyczeli
-Aaaaah Naruto-kun -wzdychały konoszańskie dziewczęta
-Naruto-sama- wołały małe dzieci
-Eto....Sakura-chan co tu się dzieje- zapytał oszołomiony
-To dlatego, że dzięki tobie wygraliśmy wojnę. Wszyscy cię uwielbiają- oznajmiła Haruno
-Haha- śmiał się i machał, oglądając wszystkich konoszan, uśmiechających się do niego
-Wracaj do zdrowia Naruto-sama!- mówił ktoś
"W końcu tego dokonałem...Byłem sam, nikt mnie nie lubił...nikt nie kochał...ale nigdy się nie poddałem i tak wygrałem własne szczęście"- myślał nadal uśmiechając się
I tak prawie całą drogę witał się z całymi tłumami, rozmawiał aż do samego wieczora. Gdy doszli prawie na miejsce Naruto spytał:
-Sakura-chan, powiedz mi prawdę, gdzie jest Sasuke?
Dziewczyna zatrzymała się, i że spuszczoną głową powiedziała:
-Odszedł...Gdy razem walczyliście on także stracił rękę. Był w szpitalu i także sądzono, że już nigdy jej nie odzyska. I wtedy właśnie przybył Kabuto. Chciał jakiś niewinnych ludzi pozbawić kończyn i jednemu zabrał dla Sasuke. Ten poprosił, żeby i ciebie wyleczył, jednak Tsunade dała warunek, że jeżeli znajdzie się jakiś ochotnik, to wtedy wyda zgodę. Nie mogli go znaleźć więc ostatnim wyjściem był Kabuto. Znając jego on już dawno sobie załatwił, nową rękę od jakieś niewinnej osoby. Gdy wracałam do wioski spotkałam Sasuke na drodze.Widziałam ten jego przeszywający i lodowaty wzrok jakby coś go trapiło. Nie był zbyt zadowolony. Powiedział że odchodzi i żebym go nie szukała...Ehhh trapi mnie to ogromnie...Myślałam, że wróci tak bardzo za nim tęsknię...-zwierzała się wzdychając.
-To dlaczego mi wcześniej o tym nie powiedziałaś!?-krzykną zdenerwowany Naruto.
-Bo byłeś w śpiączce głupku! A po za tym myślisz, że byłam w stanie?-mówiła z załamującym się głosem.
Ninja zatrzymał się. Rozumiał jej ból, ponieważ on też stracił bliską sobie osobę. Choć nie kochał go jak ona to jego więź była czymś więcej niż przyjaźnią. Była więzią, która choć nie łączyła ich więzami krwi to jednak łączyła ich w sposób słowom nie do opisania. Byli oni jak bracia rodzeni z krwi i kości.
-Przepraszam cię poniosło mnie- powiedział po czym zbliżył się do niej.
- Straciłam go, odszedł i wydawało się że już nigdy nie wróci-mówiła płacząc gorzkimi łzami- I gdy wrócił, nadzieja we mnie zaczęła się odradzać, czułam szczęście. Moje serce uwolniło się od bólu,  który był spowodowany jego odejściem. Odrodziłam się na nowo on dał mi siłę do walki podczas  wojny. I nagle moje nadzieje zgasły jak gwiazda na niebie. Załamałam się. Znów go straciłam
-Sakura...-nie dokończył, ponieważ Sakura rzuciła mu się w ramiona.
Na twarzy młodego mężczyzny zaczęło się malować zdumienie. Bowiem nigdy nie doznał aż tak ciepłego uścisku, który podarowała mu Różowo włosa. Rozumiał, że jest jej ciężko. Wiedział że tylko on jest dla niej osobą, która ją zrozumie. Co prawda miała rodziców ale oni by jej nie zrozumieli. Trzeba przyznać że są trochę "dziwni". Zastanawiał się przez chwilę co zrobić. Nigdy nie był w takiej sytuacji. Pomyślał chwilę po czym powiedział:
-Sakura wiem jak ci jest ciężko. Podzielam twój ból. Przywiodę tu Sasuke tak jak ci  to obiecałem.  Przywiodę go choćby mnie to kosztowało życie! Bo ja nie rzucam słów na wiatr- przyrzekał mocno  obejmując dziewczynę.
Sakura słysząc te słowa podniosła się na duchu. Uniosła głowę i spojrzała mu w oczy. Przez chwilę wpatrywali się w siebie. Nagle ich głowy zaczęły się zbliżać ku sobie. Nie wiedzieli co się dzieje jakaś siła zbliżała ich do siebie.Dziwna woń unosiła się w powietrzu. Młody mężczyzna ułożył dłoń na jej policzku.Jeszcze raz popatrzył w jej zielone oczy i zbliżył wargi do jej ust. Zaczęli się całować. Chwile te były czymś nowym, nigdy tego nie doświadczyli. Piękne była ta chwila dla obu lecz niosła ze sobą konsekwencje. Otóż z za rogu wszystkiemu przypatrywała się odurzona dymem z fiolki Hinata. Widząc namiętny pocałunek jej przyjaciółki i sympatii, którą kochała nad życie uciekła. Zauważywszy to Naruto bez namysłu pobiegł za zrozpaczoną dziewczyną.

                                                      CIĄG DALSZY NASTĄPI....



                                                                   

                                                                        


czwartek, 11 grudnia 2014

Rozdział I

                                                           Końca początek

"Huh? Gdzie ja jestem"-myślał Naruto otwierając swe ciężkie powieki."Szpital?Eeem nie pamiętam co się stało....Ehhh. Sasuke..."
Sasuke!!!-krzyknął zrywając się z łóżka.
-Kch.....moja ręka...-powiedział łapiąc się za zranioną część ciała.
-Dlaczego jest zabandażowana?- zapytał zaciskając zęby z bólu.
-Naruto!- krzyknęła szczęśliwa Sakura -Na reszcie się obudziłeś- rzekła roniąc słone łzy
-Sakura-chan-szepnął niebieskooki -Czemu płaczesz?-pytał patrząc jak mokną jej od łez policzki
-Bo się martwiłam o ciebie głupku! Byłeś w śpiączce aż miesiąc!- odpowiadała donośnym głosem.
-Eeeeee! Aż miesiąc?- dziwił się
-A co się stało z moja ręką?- dopytywał się drapiąc po żółtej czuprynie.
-Walczyłeś tuż po zakończeniu wojny z Sasuke. Nikt nie wie nadal o co poszło. ANBU znalazło cię bez ręki, nieprzytomnego, bez krzty czakry w sobie. Byłeś w stanie krytycznym.Martwiliśmy się, że już nigdy nie będziesz  jej miał. To był szok dla wszystkich. Ale do wioski przybył Kabuto i użył pewnej zakazanej techniki. Poświęcił dla ciebie swoją rękę-opowiadała
-Kabuto?!- nie dowierzał "Dziwne on przecież jest zły, to przez niego większość ludzi umarło. A jak wszczepił mi coś do ręki? To jest zbyt podejrzane"-myślał
-Naruto, coś się stało?- zapytała różowowłosa
-Nic...Hm a gdzie Sasuke?- pytał szukając czarnowłosego po pokoju
Na te słowa dziewczyna smutno spojrzała na Blondasa. Z jej oczu ponownie zaczęły lecieć łzy ale bardziej gęste. Smutny wzrok zaczął zmieniać się w bolesny. Usta zaczęły jej drgać i wydawać dźwięki szlochu. Spojrzała się na niego, po czym wybiegła błyskawicznie z pokoju pozostawiając po sobie łzy....gorzkie łzy. Głupio się zrobiło chłopakowi. Chciał za nią pobiec ale ból nie dawał mu nawet drgnąć. Nie chciał jej zranić. Nie wiedział, że ten temat jest dla niej bolesny. "Co się z nim mogło stać?....Nie nie możliwe. Nie on nie mógł....on nie mógł umrzeć!"- krzyczał w myślach zaciskając mocno swe białe uzębienie.
-Sasuke....-szepnął po czym upadł na drewnianą podłogę i stracił przytomność.
-Naruto-kun! Obudź się! Obudź!- wrzasnęła zaniepokojona Hinata
-Co robić? Co robić? Pomocy!- wołała lekko potrząsając niebieskookim.
Niestety nikt się nie odezwał.
-Shosen no jutsu!-powiedziała a jej dłonie otoczyło zielona czakra.
-Jego oddech jest zbyt szybki- panikowała
-Byakugan!-rzekła a wokół jej oczu pojawiły się żyły.
-Brakuje mu czakry... dziwne...przecież ma w sobie kyuubiego a po za tym sam ma jej bardzo dużo...-powiedziała po czym cząstka zielonej czakry przybrała kolor lawendy i wchłonęła do ciała nieprzytomnego.
Zadziałało to na niego błyskawicznie. Od razu zaczął  oddychać w normalnym tempie i otwierać swe niebieskie oczy. Świat w jego oczach był zamazany. Przed sobą ujrzał chudziutką granatowowłosą dziewczynę. Lawendowe przestraszone oczka bacznie oglądały jego twarz. Czuł czyjś dotyk. Delikatne lecz chłodne dłonie trzymały jego głowę. Światło padało na tę osobę, która piękniała wraz z każdą minutą. Ciepłe łzy spadały na jego bladą twarz. Spadając błyszczały jak spadające gwiazdy. 
-Hhinata?- wymamrotał nadal spoglądając na jej twarz.
-Naruto-kun -mówiła przez łzy
-Co ty tu robisz?-zapytał się zdziwiony
-Martwiłam się o ciebie - powiedziała pomagając mu wstać
-Co się stało?- dopytywał się
-Straciłeś przytomność- oznajmiła wycierając łzy swoim rękawem.
-Sakura-chan...muszę jej poszukać...- rzekł próbując stanąć na nogi.
-Naruto-kun musisz odpoczywać, dopiero co straciłeś przytomność jesteś bardzo słaby- martwiła się
-E...cóż no tak, ale...muszę z nią pogadać....yyy...jeżeli nie chcesz mnie puścić samego...to może byś mi pomogła jej poszukać-  zaproponował uśmiechając się smutnie.
Ta na te słowa kiwnęła głową i złapała za jego zdrową rękę i położyła na swoich barkach.
-Nie jest ci za ciężko?- zapytał 
-Nie...-powiedziała z lekkim uśmiechem.
-Yyyy...Hinata wiesz może co stało się z Sasuke?- dopytywał się idąc wraz z nią w stronę wyjścia.
-Nie, przykro mi...- odpowiedziała lawendooka.
Nastała chwila ciszy. Wokół tylko słychać było uliczny gwar. Wszędzie roiło się od szaleńczych biegów dzieci i wesołych chichotów. Radość przepełniała to miejsce, jak za czasów Naruto, gdy był jeszcze małym rozrabiaką. Tylko oni we dwoje szli z ponurym wzrokiem, patrząc w dół. Kroczyli powoli, Hinata nie chciała się spieszyć, ponieważ  niebieskooki odniósł wielkie obrażenia z pojedynku z najlepszym przyjacielem i każdy błyskawiczny krok mógłby sprawić mu ból a tego nie chciała. Chwila ta była dla niej wielkim krokiem do spełnienia jej najskrytszego marzenia, by być tak blisko tego małego głuptaska, jak Sasuke lub Sakura. Lekki płomyk nadzieji palił się w jej zakochanym sercu, że kiedyś ona także będzie wraz z nim spędzała tyle czasu co członkowie jego drużyny. Cienie nastolatków ciągnęły się po karmazynowej drodze, przypominając wysokich wielkoludów. Gdy wszystko ucichło granatołosa stanęła na chwilę po czym rzekła:
-Naruto, chciałam ci coś powiedzieć- oznajmiła lekko się rumieniąc.
-Tak?-nasłuchiwał czekając co mu powie młoda dziewczyna.
Hinata przyłożyła dłoń do swego serca.
-Wiesz Naruto od tylu lat cię obserwuje, jesteś kimś za kim chcę dążyć aż do kresu mego życia. 
 Pokazałeś że można się zmienić i choć bardzo ciężko jest w życiu trzeba się podnieść i iść przed  siebie z uśmiechem. Ty dałeś mi odwagę, która odmieniła moje życie ty odmieniłeś moje życie. 
 Chciałam ci powiedzieć że jesteś dla mnie kimś bardzo ważnym i że cie....
-Sakura-chan! Wszędzie cię z Hinatą szukaliśmy! Chciałem cie przeprosić- przepraszał
-Eh.....nie ważne...Tsunade-sama  cię szukała..-odezwała się ponuro.
-Dobrze zaraz przyjdę. Co chciałaś mi powiedzieć Hinata?-zapytał
-Yyyy...eeeee....że cie bardzo lubię- skłamała 
-Ja ciebie też Hinata- powiedział z uśmiechem
-Hinata nie musisz go już nieść ja się tym zajmę- oznajmiła zielonooka wciąż mając wzrok pełen żalu.
-Um -kiwnęła głową i zdjęła rękę Blondasa z jej ramion.
-To co potem się zobaczymy Hinata w Ichiraku-ramen?-zapytał szczerząc swoje śnieżne zęby.
-Um- ponownie kiwnęła głową na zgodę.  
-Sajonara!- żegnał się
 Pozostawiona przez Blondasa dziewczyna zawiodła się na sobie. Otóż myślała że ma odwagę żeby ponownie wyznać swoją miłość do niego. Zmartwiła się tym bardzo.
"Dlaczego mu tego nie wyznałam?"-pytała sama siebie
"Czy to aż takie trudne??? Tak bardzo go kocham...Nie chcę go stracić. On jest jedynym, który okazał mi taką troskę i to dzięki niemu się zmieniłam bardziej otwarłam na świat..."-myślała
Nagle jej myślenie przerwał jakiś chudy lecz dostojnie  ubrany starszy człowiek, trzymający jakąś fiolkę.
-Czy mogła by się pani odsunąć? Niosę bardzo ważną przesyłkę- informował
Hinata obróciła się. Jej łokieć osuną się o nieznajomego. Ten się wywrócił i upuścił ową przesyłkę.
-Proszę mi wybaczyć!- przepraszała
-Ehhh...Co ja teraz powiem klientowi? Marny ze mnie dostawca....- martwił się 
-Byłam zamyślona...przepraszam- tłumaczyła się
Mężczyzna obrócił się i odszedł. Nie odezwał się do niebieskowłosej ani słowem.
"Powinnam była bardziej uważać"- obwiniała się
Źle się bardzo czuła z powodu zbicia tej przesyłki. Tak bardzo o tym myślała, że nawet nie zauważyła, że z rozbitych odłamków zniszczonej fiolki wydobył się czarny dym. Zbliżał się ku niej i gdy był już wystarczająco blisko wchłoną w jej ciało.
                                                             CIĄG DALSZY NASTĄPI 
Przepraszam za błędy( nie jestem dobra z ortografii) i mam nadzieje że się spodobało :3 Jak coś piszcie co się wam nie podoba i czy chcecie więcej pozdr ;>